Nasza Kancelaria Uzyskała Rekordowe 110 Milionów Dolarów Na Rzecz Rowerzysty, Który Doznał Paraliżu Po Tym Jak Został Uderzony W Kręgosłup Przez Spadający Podkład Kolejowy.

Sprawa dotyczy młodego chłopaka, który miał 23 lata w dniu wypadku. To była słoneczna wiosenna niedziela. Poszkodowany zdecydował się na przejażdżkę rowerem. Udał się do sklepu po grę komputerową, w którą miał zagrać z bratem swojej dziewczyny. Opuścił dom swojej dziewczyny położony przy ulicy Hancock w Bed Stuy i udał się w kierunku sklepu GameStop na Bushwicku. Niedługo później znalazł się na Broadway, bardzo ruchliwej dwukierunkowej ulicy wypełnionej sklepami oraz budynkami mieszkalnymi, wzdłuż której biegły tory zawieszone na wysokości. W tamtym czasie New York City Transit Authority (NYCTA - Nowojorska agencja komunikacyjna) prowadziła projekt wymiany torów na linii metra J/M. Pasy na ulicy Broadway biegną w dwóch kierunkach, a każdy z dniach ma również dodatkowy pas przeznaczony do parkowania, w związku z czym łącznie znajdują się tam cztery pasy. W miejscu zdarzenia znajdowały się również metalowe barykady ustawione przez pracowników miejskich, które miały wskazywać gdzie prowadzone były prace na wysokości.

Nasz klient jechał rowerem wzdłuż Broadway kiedy zauważył, że metalowe barykady wychodziły na jezdnię. Jeżeli rowerzysta zdecydowałby się przejechać przez zwężenie, zbliżyłby się niebezpiecznie blisko do nadjeżdżających samochodów. Zauważywszy dużą przerwę po prawej stronie barykad, rowerzysta instynktownie skierował się w tamtym kierunku. Przedtem zapytał się jednak jednego z robotników czy mógł bezpieczenie przejechać przez tamtą strefę. Pracownik zezwolił mu na przejazd, nie ostrzegając o prowadzonych robotach kolejowych nad jezdnią.

Okazało się, że prace były wykonywane z niedochowaniem należytej ostrożności, co doprowadziło do tragedii. Pracownicy mieli za zadanie wymienić cztery szyny kolejowe na długości 160 stóp po stronie metra w kierunku Manhattanu. Warto wiedzieć, że tory są kładzione na podkładach kolejowych lub drewnianych deskach, które są układane poprzecznie do szyn. Podkłady kolejowe są następnie podpięte do szyn przy pomocy metalowych płytek.

Aby usunąć szyny, spawacze musieli pociąć je na mniejsze części, które następnie podnosił dźwig. Może to stanowić bezpośrednie zagrożenie dla osób znajdująych się na poziomie ulicy, jeżeli podkłady kolejowe są podgniłe, ulegną złamaniu i spadną na ziemię. Aby temu zapobiec, pracownicy miejscy mieli wcześniej dokonać inspekcji podkładów kolejowych. Jeżeli jakikolwiek z podkładów byłby podgniły, powinien zostać przywiązany do szyny.

Tego dnia pracownicy nie dokonali jednak inspekcji podkładów. W przeciwnym razie zauważyliby, że jeden z nich był podgniły.

Właśnie ten jeden podgniły podkład kolejowy, zanim spadł na ulicę, najpierw upadł na stalowy dźwigar. W tym momencie pracownicy powinni byli pociąć podkład na części i przenieść go bezpiecznie na tory przy użyciu małego dźwiga lub przywiązując ułamane kawałki liną, a następnie opuścić je wolno na dół. Pracownicy zdecydowali jeanak przeciągnąć dziesięciostopowy podkład kolejowy do przerwy w dźwigarze i niedbale zrzucić go na jezdnię.

Samo zrzucenie podkładu na jezdnię nie okazałoby się na tyle tragiczne w skutkach, jeżeli pracownicy sprawdziliby, że strefa przeznaczona do zrzucania tego typu odpadów była wolna. Ta strefa powinna była zostać dokładnie zabarykadowana, tak aby nikt nie mógł przez nią się przedostać w trakcie wykonywania prac. W barykadzie pozostawiono jednak dwunastostopową przerwę, dokładnie w miejscu gdzie pozwolono naszemu klientowi przejechać.

Oczywiście niezabezpieczenie tej strefy przez pracowników było oczywistym zaniedbaniem. Natomiast katastroficznym błędem okazało się niedbałe zrzucenie resztek podkładu kolejowego przez otwór w dźwigarze.

Pracownicy miejscy twierdzili, że w momencie gdy zauważyli naszego klienta wjeżdżającego do niebezpiecznej strefy, wydali ostrzegawcze okrzyki, ale było już za późno. Dziesięciostopowy kawałek podkładu spadł bezpośrednio na naszego klienta, dokładnie w miejscu gdzie pracownicy go upuścili.

Niestety kręgosłup piersiowy naszego klienta został zmiażdżony, powodując paraliż od tułowia w dół.

Po jedenastodniowym procesie na Brooklynie, który został rozłożony na trzy tygodnie, ława przysięgłych uznała, że pozwana agencja miejska była w 100% odpowiedzialna za wypadek naszego klienta, przyznając mu $110,174,972.38 odszkodowania, co jest uznawane za na najwyższy werdykt w historii stanu Nowy Jork w sprawach wypadkowych.

Ławnicy przyznali poszkodowanemu $110,174,972.38 za straty zmieniającego jego życie na zawsze, w tym szcześćdzięsiąt milionów dolarów za ból i cierpienie, czterdzieści milionów dolarów na potrzebne leczenie w przyszłości oraz dziesięć milionów dolarów za poniesione koszty leczenia na dzień procesu.